listopadowi ulubieńcy

ulubiency

 

 

 

 

 

Listopad był miesiącem przemyśleń, drobnych przełomów i buntowania się. Sporo uciekałam z lekcji i szwendałam się z przyjaciółmi po mieście. Rozmawialiśmy o tym, jak bardzo chcielibyśmy skończyć już szkołę i zastanawialiśmy się, czy dokonujemy dobrych wyborów. Tańczyliśmy do Davida Bowie i Avril Lavigne i piliśmy cydr z ogromnych butelek schowanych w papierowych torbach. Zrobiłam sobie pierwszy tatuaż, który okazał się czymś więcej, niż tylko odrobiną tuszu pod skórą. Zamknęłam w nim wszystkie moje wspomnienia i uczucia, jednocześnie otwierając się na coś zupełnie nowego. Czasami pogoda była tak zła, że całymi dniami siedziałam w łóżku, piłam słodką kawę i oglądałam seriale do momentu, aż oczy zaczynały mnie piec. Trochę podróżowałam samotnie pociągami, przechadzałam się ulicami obcych miast i udawałam, że doskonale znam drogę i wcale się nie gubię.
Tutaj dzielę się z Wami tym, co najbardziej w tym miesiącu mi się podobało.

 

 

doogladaniar

 

  • Freaks and geeks – ogólnie to nie jestem jakąś wielką fanką oglądania seriali, zazwyczaj mnie nudzą i nigdy nie mogę zapamiętać imion bohaterów. Do tej pory w całości obejrzałam jedynie Girls i Stranger Things, więc nie mam za bardzo czym się chwalić. Ale wracając do Freaks and geeks. Serial ten zrobił na mnie ogromne wrażanie, bo jest strasznie naturalny, prawdziwy. W fajny sposób pokazana jest w nim młodość i poszukiwanie siebie, bez zbędnej cukierkowości, ale w bardzo zdystansowany i zabawny sposób. Popłakałam się, gdy obejrzałam ostatni odcinek i zorientowałam się, że więcej sezonów nie ma i nie będzie.

 

  • Black mirror – kolejna serialopodobna rzecz. To seria trzech mini filmów, których akcja rozgrywa się w dosyć niedalekiej (chyba) przyszłości. Każdy odcinek porusza inny problem, ale wszystkie skupiają się na skutkach rozwoju technologii. I powiem Wam, nieźle mną to wstrząsnęło, szczególnie pierwszy odcinek. Warto obejrzeć i przemyśleć.

 

  • Wszystkie nieprzespane noce – pewnie wiele z Was widziało już ten film. Mi się bardzo podobał, mam nadzieję, że to początek czegoś nowego w polskim kinie.

 

 

 

 

 

doczytaniar

 

 

 

  • Pociąg linii M autorstwa Patti Smith – kupiłam tę książkę, żeby mieć co czytać z pociągu powrotnym z Warszawy. Liczyłam tylko na zabijacz czasu, ale okazało się, że to zdecydowanie coś więcej. Sama Patti pisze, że to książka w zasadzie o niczym, ale to nic jest w niej tak pięknie opisane, że chcesz więcej, więcej i więcej.

 

 

 

 

 

styliurodar

 

 

 

 

  • Brokatowe lakiery do paznokci – element dyskotekowy w codziennym życiu. Mój faworyt to taki  z Miss Sporty.

 

  • Olejek z drzewa herbacianego – wszystkie wiemy, że pryszcze wychodzą zawsze w najgorszych możliwych sytuacjach. Dobrą metodą jest potraktowanie takiego nieprzyjaciela odrobiną olejku z drzewa herbacianego. Działa i przede wszystkim jest naturalny i nie robi nam żadnej krzywdy.

 

  • Nawilżające szminki – czy tylko ja nie rozumiem tego całego hajpu na matowe pomadki? Dla mnie są one za bardzo wysuszające, nie ładnie się ścierają i wyglądają nieciekawie po kilku godzinach. Bardzo lubię za to lekkie i nawilżające szminki, które są bardziej podobne do balsamu, niż zwyklej pomadki.

 

  • Męskie spodnie – obciskające tyłek i uniemożliwiające oddychanie rurki to przeszłość! W lumpeksach jest mnóstwo świetnych męskich spodni, które bardzo łatwo można przerobić i nadać im charakteru. I są taaaak wygodne!

 

 

 

 

jedzenier

 

 

 

  • Kawa z mlekiem migdałowym –  jedyną naprawdę trudną rzeczą w weganizmie było dla mnie znalezienie mleka, które będzie dobrze smakowało z kawą. Wreszcie mi się udało i teraz piję trzy litry kawy dziennie.

 

  • Tanie jadłodajnie – ostatnio wraz z przyjaciółmi zaczęliśmy jadać właśnie w takich miejscach, trochę przez brak pieniędzy, a trochę ze względu na pyszne naleśniki, czy pierogi i fajny, oldschoolowy klimat.

 

  • Wegańskie ciasto czekoladowe – z tego przepisy Marty Dymek. To mój ulubiony wypiek listopada. Zajadałam się nim siedząc na parapecie, pijąc zimową herbatę i słuchając odgłosów padającego deszczu.

 

  • Zimowa herbata – z cytryną, imbirem, goździkami, miodem albo innym słodzidłem. Idealna, gdy jesteś trochę przeziębiona i musisz szybko się wykurować, bo następnego dnia masz imprezę.

 

  • Wegański ser – odkąd okazało się, że mogę go kupić nawet w moim mieście, jakość mojego życia znacznie się podniosła, serio.

 

 

 

 

inner

 

 

 

  • Dziary u typiary – to u niej zrobiłam sobie tatuaż. Fajna dziewczyna, która robi śliczne tatuaże metodą handpoke – bez maszynki. Koniecznie zobaczcie jej prace!

 

  • Dziennik – szukałam metody, która pozwoli mi uporządkować myśli, oczyścić głowę. Myślałam, że w porządku będzie medytacja, ale to w ogóle nie dla mnie, nie jestem w stanie skupić się przez dłuższy czas, jestem zbyt roztrzepana. Bardzo do gustu przypadło mi jednak prowadzenie takiego jakby pamiętnika, w którym spisuję większość męczących mnie myśli. Czasami mam ochotę zapisać kilka stron drobnym maczkiem, którego za nic nie mogę potem przeczytać, czasem coś rysuję, a czasem, gdy nie mam ochoty nic tworzyć sama, przepisuję tam teksty moich ulubionych piosenek albo fragmenty wierszy. Ma to bardzo terapeutyczne działanie i pomaga wyżyć się artystycznie.

 

  • Tańczenie – zaczęło się od tego, że nie mogłam usiedzieć, kiedy leciała piosenka Bad reputation w czołówce Frekas and geeks. Wkrótce zaczęłam sobie robić całe playlisty do trzęsienia tyłeczkiem, moje ulubione piosenki to, obok Bad reputation, Let’s dance to Joy Division, Rebel Rebel, Girlfriend i oczywiście cała playlista z tego postu.

 

 

  • Sleep cycle – fauna aplikacja, która pomaga obudzić się w odpowiedniej fazie snu. Idealna dla osób, które jak ja nienawidzą wcześnie wstawać

 

 

  • Aparat analogowy – znalazłam na olx ogłoszenie, w którym ktoś z mojego miasta sprzedawał analogowego kodaka z 5 zł i nie mogłam się oprzeć. Chwile uchwycone nim nabierają specjalnego znaczenia. Już nie mogę się doczekać, aż będę przeglądać te zdjęcia w przyszłym roku i przypominać sobie wszystkie uczucia, które mi towarzyszyły, gdy je robiłam!

 

 

 

dosluchaniar

 

 

  • Molly Nillsson – I hope you die
  • Molly Nillsson – Ugly girl
  • David Bowie – Station to station
  • Electric light orchestra – Strange magic
  • Girlyboi – Good looks
  • soundtrack do filmu The perks of being a wallflower
  • The velvet underground – Pale blue eyes
  • Mac Demarco – Ode to viceroy
  • The xx – Hold on
  • The stone roses – I wanna be adored
  • Panic! at the disco – Nicotine
  • Young Lean – Hennessy & sailor moon

 

 

 

x

 

 

tekst by Zuza @kobietybezdiety

obrazki by Kasia @sleepingunderthemoon

Reklamy