kopnij jesienny marazm w tyłek!

collage

Siedzę w łóżku, okutana ciepłą kołdrą i wlepiam wzrok w ekran komputera. Oglądam filmiki na Youtube, szukam inspiracji na Pintereście, n-ty raz scrolluję Instagrama. I myślę sobie w głębi ducha, że moje życie jest beznadziejne i ludzie z Internetu mają się lepiej.
Jest jesień. Za oknem więcej deszczu niż słońca, a ja z każdym dniem coraz bardziej popadam w marazm. Nic mi się nie chce. Codziennie pokonuję trasę dom-uczelnia-dom. Na zajęciach nie mogę się doczekać momentu, w którym wrócę do pokoju i znów zatopię się w smętnych myślach. Też tak masz?

Okres jesienno-zimowy sprzyja spadkom nastroju. Łatwo jest być zmęczonym i niewyspanym, gdy słońce wschodzi późno, zachodzi wcześnie, a na zewnątrz zimno i plucha. Niedobór witaminy D, uboga dieta, brak aktywności fizycznej. Słabszy dzień może zdarzyć się każdemu. Warto zawalczyć o dobre samopoczucie, przecież szkoda życia na spadki energii! Ja postawiłam sobie za punkt honoru wygranie tej walki. Chcesz poznać moje sposoby na wykopanie jesiennego marazmu za drzwi?

  • Nie zalegaj w łóżkuJa wiem, że bardzo trudno jest opuścić cieplutkie łóżko, gdy za oknem słońce tylko ściemnia, że jest ciepło. Albo gdy tego słońca w ogóle nie ma. Ale najgorsze, co możesz zrobić, to zakopać się na cały dzień pod kołdrą i snuć negatywne myśli. Najtrudniejsze jest postawienie stopy na podłodze, później już leci z górki ; )
  • Jedz porządne śniadania

    Skoro już udało Ci się wstać z łóżka, zadbaj o swój układ pokarmowy. Ja zawsze zaczynam dzień od szklanki wody z cytryną i imbirem – wspaniale mnie rozgrzewa i orzeźwia.
    Okej, przyznam się bez bicia, że śniadania też u mnie trochę kuleją, ale pracuję nad tym. Zawsze się staram zjeść chociaż płatki z mlekiem roślinnym, bo nie cierpię, gdy na zajęciach zaczyna burczeć mi w brzuchu. Za to dzisiaj odkryłam, że chyba najlepiej sprawdzają się u mnie śniadania na słono (np. mix sałat z suszonymi pomidorami, słonecznikiem i dressingiem). Poszukaj inspiracji w sieci. Jest pełna przepisów na smaczne i szybkie w wykonaniu dania. Zobaczysz, o niebo lepiej się poczujesz, gdy nakarmisz swoje ciało czymś smakowitym.
  • Celebruj momenty

    Chociażby tak (pozornie) głupią rzecz, jak wieczorną pielęgnację ciała. Nie biadol, że znowu musisz zmyć makijaż i nie rezygnuj z nałożenia balsamu, bo Ci się nie chce. Zmień myślenie. Przecież robisz to dla siebie. Stosujesz te wszystkie specyfiki po to, by czuć się dobrze z samą sobą. Uśmiechnij się do siebie w lustrze, gdy zmywasz tusz do rzęs. Zrób sobie mały masaż twarzy, gdy nakładasz krem lub olejek. To jest chwila tylko dla Ciebie, naucz się przy niej relaksować. Pij kawę świadomie. Skupiaj się na smakach, które czujesz, gdy jesz obiad. Doceń spotkanie z przyjaciółką.
  • Praktykuj wdzięczność

    Pisałam o tym trochę u siebie na Mów mi dobrze. Wcześniej jakoś nie doceniałam tego, co mam i zawsze chciałam więcej. Chciałam, by działo się to tutaj, teraz, natychmiast. I odczuwałam wielką frustrację, gdy moje marzenia się nie spełniały. Wraz ze świadomym życiem przyszła zmiana myślenia. W czasie tegorocznych wakacji przez ponad miesiąc praktykowałam wdzięczność. Każdego dnia zapisywałam w notesie trzy rzeczy, za które jestem wdzięczna. Były tak różnorodne, że głowa mała! Nagle się okazało, że w moim życiu jest wiele rzeczy, które doceniam i które mnie radują. Byłam wdzięczna za spokojnie przespaną noc, za zwalczenie jakiegoś lęku, za kociego towarzysza w czasie wyjazdu w Bieszczady. Załóż sobie taki notes i też spróbuj. Zobaczysz, będziesz mile zaskoczona.
  • Zacznij się ruszać

    I nie musisz od razu zapisywać się na siłownię, choć tego nie lubisz. Nie musisz iść na zumbę, choć żal Ci na to kasy, bo nie wiesz, czy Ci się spodoba. Albo wprost przeciwnie, wybierz się w końcu na te zajęcia z pole dance, które od dawna Cię korcą. Zacznij chociażby od półgodzinnego spaceru każdego dnia. Dotlenisz się, rozruszasz ciało. Od razu poczujesz się lepiej. Nie funduj swoim mięśniom stagnacji, mówię to z własnego doświadczenia. Wskoczyłam niedawno na matę po ponad miesiącu zaprzestania praktyki. Moje ciało chyba nigdy nie było w tak złym stanie.
    Pozwól sobie na uwolnienie ciała od napięć i stresu poprzez ruch. Jeszcze będziesz sobie wdzięczna 😉 A o szukaniu aktywności fizycznej dla siebie i o tym, dlaczego to tak ważne będziesz mogła przeczytać już niedługo. Przecież nie wszyscy musimy podnosić ciężary na siłowni, prawda? 🙂
  • Nakarm czymś swój umysł

    Dbaj nie tylko o ciało, ale i o głowę. Czytaj w tramwaju lub w autobusie (ja w zeszłym roku przeczytałam kilka książek, gdy co piątek jechałam czterdzieści minut na angielski). Znajdź sobie nowe hobby. Zapisz się na jakieś dodatkowe zajęcia. Nawet nie musisz wychodzić z mieszkania, by wziąć udział w ciekawym kursie. Możesz na przykład skorzystać z platformy Coursera. Oglądanie kotków na Youtubie zamień na ciekawy film w domowych pieleszach lub w kinie solo albo ze znajomymi. Bądź ciekawa świata. Zdobywanie wiedzy w dzisiejszych czasach jest tak proste, że aż żal nie korzystać!
  • Zafunduj sobie małe SPA

    Jeśli możesz sobie pozwolić na wyjście do kosmetyczki lub masażystki, super! Skorzystaj z tego. Ale nawet w domu istnieje możliwość zaznania luksusu, jakim jest SPA. Zrób go na swoją modłę. Powiem Ci, jak wygląda to u mnie. Uwielbiam, gdy trafi mi się wolny dzień, w który mogę zadbać o siebie kompleksowo. Zaczynam już od rana. Nawadniam organizm, dbam o porządne śniadanie. Na włosy nakładam olej, wykonuję peeling twarzy i stosuję oczyszczającą maseczkę. Gdy się ściemnia, zapalam świece. Peelinguję ciało. Biorę ciepłą kąpiel, czytam w wannie. Smaruję się pięknie pachnącym masłem, które jest zbawieniem dla mojej skóry. Słucham ulubionej muzyki. Praktykuję jogę, najczęściej jakąś spokojną sekwencję. Wyciszam się. Obdarowuję samą siebie miłością i atencją. Masuję sobie stopy i brzuch. Kładę się spać zrelaksowana. Uwielbiam te dni! A gdy nie mam szans na cały dzień rozpieszczania samej siebie, staram się robić coś dobrego każdego dnia w tygodniu. I tak np. w poniedziałek robię peeling ciała, we wtorek nakładam maseczkę na twarz, każdego wieczora masuję stopy itd. Dogódź sobie, zasługujesz na to.
  • Zaakceptuj chwile słabości

    Nie bądź na siebie zła, gdy jednak nie znajdziesz siły na to, by spędzić dzień aktywnie. Nic się nie stanie, gdy nie wymyjesz okien albo nie zrobisz obiadu. Świat się nie zawali, Ziemia nie wybuchnie (a przynajmniej tak myślę, pewności nigdy człowiek nie ma). Nie rób sobie wyrzutów, bo to tylko pogorszy Twój nastrój. Nie jesteś doskonała. Nikt nie jest. Zaopiekuj się sobą najlepiej jak potrafisz i wyluzuj. Jutro też jest dzień 🙂
  • Suplementacja lekiem na całe zło?
    Wszędzie mówi się o tym, że w naszej strefie klimatycznej praktycznie wszyscy cierpimy na niedobór witaminy D, która m.in. odpowiada za nasz nastrój. Wszystko to z racji tego, że w okresie jesienno-zimowym mamy za mało słońca. Jeśli podejrzewasz, że to właśnie niedobór tej lub innej witaminy może być powodem złego samopoczucia, nie ładuj się od razu w łykanie tabletek. Pójdź do lekarza rodzinnego i wykonaj badania krwi. Gdy już otrzymasz wyniki, lekarz powie Ci, co masz dalej robić. W międzyczasie zadbaj o to, by Twoja dieta była bardziej zróżnicowana. Co prawda witaminę D jesteśmy w stanie wytworzyć tylko dzięki słońcu, ale reszta witamin i składników odżywczych jest łatwo dostępna w pożywieniu. Pamiętaj, tabletki to ostateczność.

PS  Jeśli obniżony nastrój nadal Ci towarzyszy pomimo prób walki z nim, skontaktuj się ze specjalistą-psychologiem. Z własnego doświadczenia wiem, że to może być depresja. Nie bój się szukać pomocy.

x

tekst by Ewka @mowmi_dobrze

rysunki by Ola @grly

Reklamy