Alfabet samoakceptacji

batch_image1

 

 

Ze wszystkiego, czego do tej pory nauczyłam się o samoakceptacji ułożyłam alfabet. Miłego czytania!

 

 

 

 

 

A – abrakadabra – samoakceptacja nie pojawi się sama z siebie. i żadne czary tutaj nie pomogą. Każda z nas musi sama sobie nią wypracować, co nie jest proste, ale zdecydowanie warte wysiłku.

x

B – Beyonce – Queen B jest lekarstwem na wszystko. Kiedy tylko czujesz, że nadchodzi jeden z tych ‚gorszych dni’, odpal sobie Flawless, albo Who run the world i trzęś tyłeczkiem ile wlezie! Poprawa nastroju i skok pewności siebie o milion procent gwarantowane.

x

C – cycki – zarządzam teraz czas na adoracje naszych piersi! To nic, jeżeli nie wyglądają one jak z okładek Playboya, wciąż są piękna i idealne w swojej nieidealności!

x

D – dzieci – warto czasami wziąć przykład z małych dziewczynek, które jeszcze nie zostały oślepione wszechobecnymi wymogami i ideałami. A może pamiętasz, jak sama przebierałaś się w ciuchy twojej mamy, a twarz mazałaś szminką i czułaś się przepiękna? Pamiętasz, jak uważałaś się za księżniczkę, mimo że non stop latałaś w podartych rajtuzach trzymając w ręku kabanosa? Pamiętasz soczyste buziaki posyłane w stronę lustra za każdym razem, kiedy widziałaś w nim swoje odbicie? Kiedy przestałaś to robić?

x

E – egoizm – uczą nas, żebyśmy zawsze były ładniutkie i grzeczniutkie, a swoje dobro i przyjemności stawiały na ostatnim miejscu. Nie bójmy się z tego wybić i bez wyrzutów sumienia skupiać się tylko i wyłącznie na sobie. Jesteśmy cudowne i zdecydowanie tego warte.

batch_image3

F – faceci – jasne, fajnie usłyszeć od jakiegoś męskiego osobnika miły komplemencki, ale ważne żeby pamiętać, że opinia płci przeciwnej w żaden sposób nas nie definiuje. Wcale nie musimy robić wszystkiego tylko po to, żeby podobać się facetom. Ubierajmy się, malujmy (bądź nie), gólmy (bądź nie) dla siebie, żeby za każdym razem, gdy widzimy swoje odbicie, chcieć krzyczeć: „Ale laska!”.

x

G – gdybanie – gdybym miała szczuplejsze nogi / bardziej płaski brzuch / dłuższe włosy / ładniejszą cerę, na pewno zrobiłabym to, to i to… Nieprawda! Nie zrobiłabyś tego, o czym marzysz, bo znalazłabyś inną wymówkę. Twój wygląd tylko tobie wydaje się ograniczeniem, w rzeczywistości jest zupełnie nieistotny w realizowaniu nawet najbardziej zwariowanych wizji.

x

H – hipopotam – chodzi mi tutaj o konkretnego hipopotama z „Madagaskaru” i tę piosenkę. Mi zawsze poprawia humor.

x

I – inspiracje – przyznaję się, że poważnie nadużywam tego słowa, ale uważam je za bardzo ważne i kluczowe. Ja sama moją drogę do samoakceptacji rozpoczęłam od podglądania innych dziewczyn, które nie bały się pokazywać, że gdzieś mają standardy dotyczące urody. Szukajcie swoich girl crushy i czerpcie od nich inspiracje, pozostając przy tym sobą.

x

J – jedzenie – jedna z najlepszych rzeczy na świecie. Makarony? Pyszne. Chińszczyzna? Zajebista.  Ciasto od babci? Cudowne. Naleśniki z nutellą? Niebiańskie. Burger jedzony na imprezie o 3 w nocy? Najlepszy na świecie. Nie warto sobie tego odmawiać. Nie warto też mieć wyrzutów sumienia, zamiast tego warto nauczyć się odczytywać sygnały, które daje nam ciało i podążać za nimi.
x

K – komplementy – kto powiedział, że tylko chłopcy mogą komplementować dziewczyny, albo, że tylko komplementy od chłopców są coś warte? Dziewczyny, komplementujmy siebie nawzajem, starając się przy tym doceniać nie tylko wygląd, ale także rzeczy mniej oczywiste. Naprawdę łatwo zrobić komuś dzień!

batch_image2

L – laska – bo niezła z ciebie laska!

x

M – mantra – brzmi to może egzotycznie i tajemniczo, ale chodzi mi o powtarzanie sobie miłych rzeczy. Każdego dnia w rano stań przed lustrem i powiedz na głos „Jestem piękna”. Nie jest to tak proste, jak się wydaje i na początku może nawet nie zdołasz wydobyć tego z gardła, ale za każdym razem będzie łatwiej, aż w końcu rzeczywiście uwierzysz w te słowa.

x

N – normalność – uwierz, wyglądasz normalnie. Twoje lekko odstające uszy nie czynią z ciebie elfa, jeżeli jesteś wyższa od większości chłopaków, nie znaczy, że jesteś gigantem, a większe biodra nie oznaczają, że jesteś zawodnikiem sumo. Wszystko jest z tobą okej, naprawdę.

x

O – odwaga – w świecie, który nagradza nas za kompleksy i niską samoocenę, mówienie otwarcie o miłości do swojego ciała jest niemałą odwagą. Warto jest jednak się przełamać, bo stąd już prosta droga do zmienienia świata, a o to nam chodzi, prawda?

x

P – przerwa – nie jesteś robotem i nie możesz ciągle zapierdzielać! Kiedy masz dość, odpuść. Zjedz pudełko lodów w wannie, a potem zrób sobie koreańską maseczkę i obejrzyj w ulubionym dresie wszystkie odcinki Stranger Things pod rząd.

x

R – rozmowa – deep talks z dziewczynami z twojego girl gangu, mamą, czy z kimkolwiek masz ochotę mogą zmienić naprawdę wiele i być bardzo oczyszczające.

x

S – styl – wywal wszystko, co wyszczuplające, spłaszczające, obciskające i zacznij cieszyć się modą i możliwościami ekspresji, które ona daje!

batch_image4
T- thigh gap – mało kto pamięta jeszcze o tym beznadziejnym trendzie. Doskonale pokazuje to, jak szybko zmieniają się wymogi dotyczące urody. Media by chciały, żeby dziewczyny co miesiąc zmieniały swój typ sylwetki, a to, uwaga, niemożliwe. Nie warto podążać za czymś tak płytkim.

x

U – udawanie – wysiłek wkładany w udawanie kogoś innego włóż w coraz lepsze poznawanie siebie. Po jakimś czasie okaże się, że jesteś tak ciekawą osobą, że wcale nie musisz nikogo udawać.

x

W – waga – dlaczego którąkolwiek z nas miałyby definiować jakieś cyferki? Nie da się zwarzyć naszej kreatywności, miłości do spacerów o wschodzie słońca, ciętego poczucia humoru, świetnego stylu, czy umiejętności układania niesamowitych układów tanecznych do piosenek ulubionego zespołu, a to właśnie są rzeczy, które nas definiują, czynią wyjątkowe.

x

Z – zazdrość – tym razem zamiast zazdrościć innym, pomyśl, czego inni mogą zazdrościć tobie. Może masz lśniące włosy, może świetne piegi, ładny, zadarty nosek, albo cokolwiek innego, za co ktoś inny dałby się pokroić!

 

 


 

 

tekst by Zuza @kobietybezdiety

obrazki by Zuza @fwnn

 

Reklamy