feminizm oczami chłopaka

image1-2

 

 

 

Jeżeli już tutaj trafiłeś, to przypuszczam, że ten artykuł nie wpłynie w dużym stopniu na twój światopogląd. Jesteś już feministą, prawda? Prawdopodobnie jesteś też kobietą i z góry przepraszam za to, że zwracam się do ciebie w rodzaju męskim.

 

Drogi czytelniku, chciałbym ci powiedzieć, za co cenię feminizm i co czyni go tak bardzo potrzebnym nie tylko dla kobiet, ale również dla mężczyzn. Od zawsze chciałem podzielić się z ludźmi sposobem, w który patrzę na świat, a może bardziej na ludzi go tworzących.

 

Zdecydowanie różnię się od większości moich rówieśników, mowa tu oczywiście o tej męskiej części. Nie lubię piłki nożnej, zdecydowanie lepiej rozmawia mi się z kobietami, od gier komputerowych po stokroć wolę dobrą książkę. Rzeczy te czynią mnie mniej ‚męskim’ od większości chłopaków. Chociaż czym tak w ogóle jest ta ‚męskość’? Według socjologa Roberta Connella, w każdej kulturze istnieją różne formy męskości, zazwyczaj jedna z nich dominuje nad innymi. Co przychodzi ci na myśl, gdy słyszysz słowo ‚mężczyzna’? Nie jest to pewnie chłopak w ciasnych spodniach, z farbowanymi włosami, lekko dziewczęcym śmiechem i samymi przyjaciółkami dookoła siebie. Słysząc to słowo, wyobrażasz sobie muskularnego faceta w luźnych uraniach, który tylko wypatruje, czy komuś zbytnio nie spodobała się jego kobieta. Dla takich osób często to, jak wyglądam i kim jestem stanowi problem. A ja nie wstydzę się w sobie niczego, bo uważam, że mężczyźni i kobiety mają takie same prawa, których nikt nie może zabrać.
A ty, jak często obawiasz się zrobić czegoś w obawie przed tym, co ludzie pomyślą?

 

Chłopak, który teraz pisze ten artykuł, pare lat temu nie pomyślałby sobie, że kiedykolwiek uda mu się ominąć standardy dotyczące płci. Bardzo mi w tym pomógł właśnie feminizm. Zacząłem coraz więcej o tym czytać – książki, blogi, czasem jakiś urywek z gazety. Koncepcja była głównie jedna i ta sama – kobiety mogą robić, co chcą, być, kim chcą i nie przejmować się tym, co pomyślą ludzie, bo drogą do akceptacji przez społeczeństwo jest samoakceptacja. Nowoczesny feminizm stara się zwalczyć stereotypy, zarówno te dotyczące kobiet, jak i mężczyzn.

 

Wiele razy słyszałem od kobiet, że feminizm nie jest im potrzebny – „Przecież płacą nam tyle samo”. Cóż, nie sprawdza się to w większości zawodów, ale narazie uznajmy, że w każdym zawodzie mężczyzna i kobieta mają taką samą płacę. Kobiety uważające feminizm za niepotrzebny przed oczami mają tylko pieniądze lub ewentualnie są zaślepione swoim facetem, który jest według nich idealny, bo nigdy nie podniósł na nie ręki. Nie zauważają o wiele poważniejszych problemów, takich jak gwałt, idealizowanie i objektyfikacja kobiecego ciała, stereotypy związane z płcią, dyskryminacja religijnych kobiet, które wyglądem w jakiś sposób oddają cześć swojemu bogu, dyskryminacja czarnoskórych kobiet i wiele innych. Większość tych problemów jest uniwersalna – dotyczy zarówno kobiet, jak i mężczyzn. Wprawdzie nie trudno stwierdzić, że w większej skali utrudniają one życie kobietom, ale nie zapominajmy, że istnieją mężczyźni, którzy też przez to przechodzą.

 

Wróćmy do stereotypów i samoakceptacji. Długo zajęło mi zaakceptowanie siebie takim, jakim jestem. Jako dziecko zostałem wychowany na telewizji, która wbijała do mojej głowy różnorakie ideały, a co za tym idzie – kompleksy. Brakowało mi tego, tego i tego. W tym miejscu za dużo tłuszczu, za małe oczy, a między nimi krzywy nos, zaś nad tym nosem wielkie czoło. Czułem, że posiadanie kompleksów było ‚niemęskie’, gdyż każdy inny nie przejmował się swoim wyglądem i to właśnie było ‚męskie’. Wtedy wpadłem na artykuł, który dotyczył odstawania od medialnych ideałów i zrozumiałem, że wszystkie wcześniej wymienione przeze mnie rzeczy nie są wadami, każda z tych rzeczy to po prostu ja.  Idea równych praw dała mi do zrozumienia, że byłem w jakimś stopniu dyskryminowany przez społeczeństwo, nie byłem szczęśliwy. „Ha, patrzcie jaki pedał!” – słyszałem dosyć często, szczególnie wtedy, gdy wyglądem wyrażałem siebie.

 

I jeszcze taka myśl na koniec – społeczeństwo musi zrozumieć (metaforycznie i dosłownie), że chłopaki jednak płaczą.

 

x

 

tekst by Kacper @kacperpietrzak_

rysunki by Ola @grly

 

Reklamy