5 POMYSŁÓW NA RANDKĘ Z SAMĄ SOBĄ

Jak myślisz, która relacja jest najważniejsza w życiu? Ta z najbliższą rodziną? Z przyjaciółką, którą znasz od podstawówki? A może ta z chłopakiem, bo przecież jest Twoją drugą połówką? Powiem Ci szczerze, że ja też przez lata uważałam, że najbardziej powinnam się troszczyć o relacje z innymi. Wszak człowiek to istota społeczna. Ale zaczęłam czytać mądre książki, zaglądać w nowe odmęty Internetu i w końcu to do mnie dotarło – najważniejsza relacja to ta z samą sobą. Bo to ja jestem ze sobą 24 godziny na dobę i siedem dni w tygodniu. Jestem ze sobą od dnia narodzin (a nawet wcześniej, bo w brzuchu mamy też się liczy) aż po dzień mojej śmierci. Jak mogłam przez tyle lat zaniedbywać tak ważny związek?

Nurtuje mnie, dlaczego randka ma być tylko w duecie? Ewentualnie na dwie pary, żeby stres był mniejszy. Pomyślałaś kiedyś, żeby pójść na randkę sama ze sobą? Skoro siebie kochasz (albo jesteś na drodze ku tej miłości), to pozwól sobie na to, by spędzić ze sobą przyjemnie czas. Założę się, że miałaś czasem ochotę na wypad do swojej ulubionej knajpy na filiżankę kawy i to dobre ciasto marchewkowe, ale nie miałaś z kim pójść. Albo tylko myślałaś, że nie masz. Twoje własne towarzystwo jest najlepszym, co sobie możesz zafundować. No dobra, Ewka, gadasz i gadasz, ale może powiedz konkretnie, gdzie niby mam na tę randkę pójść?

 

 

  1. Ukulturalnij się

    Może jesteś wielką fanką teatru lub filmów science-fiction. Może Twój ulubiony zespół ma akurat zagrać koncert w Twoim mieście. Albo uwielbiasz operę, a nie byłaś w niej od roku. Zepnij tyłek, kup bilety, wskocz w tą fantastyczną kieckę, którą trzymasz w szafie na specjalne okazje i wyjdź z domu. Ja jeszcze nie miałam okazji być bez towarzystwa na koncercie czy w kinie, ale wiele moich koleżanek chwali sobie takie samotne wyjścia. Skupiają się na tym, co się dzieje na ekranie/scenie. Po skończonym seansie nie są zasypywane pytaniami typu „Jak ci się podobało?”, „A co o tym myślisz? No weź, jak to nie masz jeszcze zdania?”. Mogą przetrawić widowisko na spokojnie, bez pochopnego osądzania. Nikt nie zjada im popcornu 😉lasie2
  2. Zjedz coś na mieście

    Wyznam Ci szczerze, że ja czasem miałam problem wyjść sama do sklepu, a co dopiero do knajpki. Ale jak wiemy, tylko krowa nie zmienia zdania, więc i na mnie nadszedł czas – przełamałam się. Zawędrowałam wtedy do krakowskiego Glonojada.
    Pełno ludzi, gorąco, wrzawa. Znalazłam jeden wolny stolik tuż pod ścianą. Zamówiłam sobie obiad, dostałam go, zaczęłam jeść i… I przeżyłam! Nikt się na mnie nie gapił (ja myślałam, że samotnie jedząca dziewczyna to wydarzenie roku), nikt nie nagabywał, a potrawa smakowała wyśmienicie. Kiedy już opuściłam Glonojada, moja dusza śpiewała „Mam tę moc”! Ty też się przełam, nie pożałujesz.
    Wstań wcześnie rano i zabierz siebie na dobre śniadanie (ja mam w planach taką randkę w Charlotte – mała Francja w centrum Krakowa). Albo wstąp do tej restauracji, którą zawsze mijasz po drodze z pracy i napij się w niej lampki wina. Na pewno znajdzie się jakieś miejsce, które chcesz odwiedzić.

 

 

  1. Urządź sobie romantyczny wieczór w domu

    Kiedy ostatnio się zrelaksowałaś? Ale tak naprawdę, bez pośpiechu i spiny? Zarezerwuj dla siebie jeden wieczór. Oddeleguj gdzieś rodzinę. Poczekaj, aż współlokatorka wybierze się na weekend do domu. I rób to, co najbardziej lubisz. Na przykład u mnie głównym punktem takiego wieczornego relaksu jest ciepła kąpiel, a jeśli nie mam dostępu do wanny – prysznic. Olej na włosy. Peeling twarzy, później maseczka algowa lub w płachcie. Wygodny strój po domu (powyciąganym dresom z czasów gimnazjum mówimy nie). Kubek ulubionej zielonej herbaty, wosk lub olejek eteryczny pachnący z kominka i dobra książka. Czasem wplatam w to wszystko sesję jogi. Posłuchaj intuicji i rozluźnij się. Zasłużyłaś na to.lasia1
  2. A może tańce?

    I wcale nie musisz iść do głośnego, pełnego ludzi klubu (ja osobiście niezbyt za takimi klimatami przepadam). Ostatnio wpadła mi w ręce książka Dagmary Skalskiej o wdzięcznym tytule „Pokochaj swoje ciało”. I to właśnie ona zainspirowała mnie do tego, by potańczyć sama ze sobą, gdy pewnego dnia miałam okazję być sama w domu. Włączyłam kawałek, który ostatnio chodził mi po głowie, odsunęłam stolik i krzesło w bezpieczne miejsce i dałam się ponieść muzyce. Czasem przymykałam oczy, czasem wirowałam jak szalona, śpiewałam na całe gardło. To było naprawdę świetnie doświadczenie! Zeszły ze mnie wszystkie złe emocje, kłębiące się we mnie tamtego dnia. Spróbuj – albo w domu, albo w klubie. A może w parku pośród drzew? Wybór należy do Ciebie.lasie-3
  3. Cokolwiek zechcesz

    Tak naprawdę randkowych opcji jest mnóstwo. Ile osób, tyle pomysłów. W ramach randki możesz w końcu skoczyć na bungee. Albo pójść na tę fajną wystawę w muzeum, bo za tydzień się kończy. Spróbować pojeździć konno w pobliskiej stadninie. Zjeść śniadanie na kocu nad Wisłą. Wybrać się w góry albo spontanicznie nad morze.

x

tekst by Ewka @mowmi_dobrze
obrazki  by Kinga @krolowakinga / fb: Kinga Bartnicka
laseczki by Asia @krwska

Reklamy