Märika

„Nagość ma sens tylko w sztuce.”

 

Märika @mmrlka w internecie jest niezwykle ciekawą, a zarazem tajemniczą osobowością. Pozornie dziecinna, w realu ujęła mnie dojrzałymi przemyśleniami, trafnymi spostrzeżeniami, a także zamiłowaniem do buszowania w antykwariatach i lumpeksach.

 

 

buba1

 

 

 

Dlaczego spodobał Ci się ten projekt i zdecydowałaś się udzielić mi wywiadu?

Nasze pokolenie (zaczynając od roczników 95 i idąc w dół) zostało wychowane na pewnym schamcie miłości oraz kanonie piękna. Jak widać, subtelnie można się wypowiedzieć i o pornografii. Dopiero teraz, kiedy z dzieci zaczęliśmy wyrastać na młodych ludzi, można zobaczyć, jak poważne szkody wyrządziły w naszych głowach media. Zakompleksione dziewczęta, które gonią za czymś nierealnym. Ogłupieni chłopcy, dla których ciało jest tylko obiektem. Wiele jest teraz projektów, które próbują obalić te schematy, pokazać, że twoje nie umyte czasem włosy, czy zdrapane paznokcie są jak najabrdziej normalne. Że ciało to nie tylko piersi i tyłek. I płaski brzuch. Jesteśmy porno-pokoleniem. I to ma wpływ na kilka rzeczy. Na postrzeganie sztuki. Na postrzeganie świata. Na odbieranie uczuć drugiej osoby. A za jakiś czas, kiedy już jako dorośli ludzie będziemy tworzyć to społecześntwo – będzie to miało wpływ na wszystko. Dlatego aktywnie chce się udzielać w takich projektach. Na rzecz siebie i innych. Na rzecz świata, w którym żyje.

 

Co czyni nas porno pokoleniem?

Czasami zdarza mi się wstawiać na instagrama zdjęcia, na których widać, że nie mam stanika, lub jestem nago.  Reakcje są bardzo różne. Jednak najbardziej bolą mnie te, które uświadamiają mi, że moje zdjęcie zostało odebrane tylko na polu seksualnym. Ja – jako ciało. A później nie ma nic. Nie wiem, co w tym wszystkim jest straszniejsze – że dostaje lajki od profili, które mają tam zdjęcia ze swoją drugą połówką, czy że czyjąś wyobraźnie tak bardzo może rozbudzić prześwitujący sutek. To jest właśnie spaczenie naszego pokolenia, które wykonały na nas media. Chłopcy wychowani na porno. Zagubione, młode dziewczyny, starające się odnaleźć i przypodobać, zatracając własne Ja.  W jakim społeczeństwie przyjdzie mi żyć, skoro subtelność jest mylona z wulgaryzmem – nagi kawałek ciała nie jest odróżniany od selfie z cyckami na wierzchu i dzióbkiem, czekającym wiadomo na co. Nagość ma sens tylko w sztuce, ale nawet ona przez nasze spaczone społeczeństwo może zostać odebrana jak pornografia.

 

Myślisz, że obecna polityka instagrama (usuwanie zdjęć z kobiecymi sutkami) ma z tym jakiś związek?

Myślę, że wiąże się to z seksualizacją kobiecego ciała, uprzedmiotowieniem go. Dzisiejsze społeczeństwo nie jest gotowe na przyjmowanie takich obrazów na porządku dziennym. Mam jednak głęboką nadzieje, że dzięki coraz to większym przełamywaniu tabu, pracy i “obnażaniu” się wielu kobiet, przestaniemy być tylko obiektami.

 

A czy kobiecie bez diety łatwo żyć w takim pokoleniu?

Może zacznę od mojej definicji kobiety bez diety – dla mnie kobieta bez diety jest naturalna, jest sobą, mimo że odbiega od ideałów piękna. I uważam, że nie, nie jest łatwo nią być. Jako niska i chuda nastolatka, z wyglądem dziecka, mogę powiedzieć, że dla moich rówieśników (wychowanych na porno) stanowię żaden obiekt. Nie mam wielkich piersi, ani tyłka, i w ogóle, to wydaje mi się, że jestem dla nich jeszcze bardziej odpychająca, niż nawet “nijaka”.

 

 

 

DSC_0572

 

 

Zmieńmy trochę temat –  na instagramie łatwo zauważyć nową grupę naturalnych i wyluzowanych dziewczyn, do których Ty też zresztą należysz. Myślisz, że to tylko internetowy trend?

Myślę, że nie. Wiele rzeczy rodzi się i umiera w internecie, ale myślę, że nie stanie się tak w tym przypadku. Dziewczyny starają się wychodzić z zakompleksienia i uświadamiać się nawzajem chociażby w tym, że nie jesteś wcale dziwna, jeżeli masz włosy pod pachami.

 

Jakie dziewczyny Cię inspirują?

Inspirują mnie dziewczyny naturalnie piękne i przy tym świadome siebie i swojego wyglądu. Uwielbiam osoby, które kreują swoją estetykę i styl, przez co są charakterystyczne. Chociaż wiesz co…tak szczerze mówiąc moją największą inspiracją jest moja przyjaciółka Julka. Uważam, że jest piękną dziewczyną, robi cudowne zdjęcia i ma niesamowite poczucie estetyki.

 

 

IMG_0895

 

 

Jak pasja do tworzenia sztuki wpływa na Ciebie?

Sztuka to taka trochę druga połówka. Miłość, którą potrafi Cię obdarzyć, przekłada się na wszystko – to niesamowita i dojrzała miłość, która pozwala ci odkrywać samego siebie. W czym jesteś dobry, a w czym nie. Jak bardoz umiesz wyrazić siebie. Jak głęboko sięga twoja wrażliwość. Sztuka uczy – stawia pytania, które często zostają bez odpowiedzi, ale mimo to – ty starasz się szukać. Więc nabierasz więcej świadomości, widzisz więcej. Jest tylko jeden warunek – żeby sztuka pokochała ciebie, to ty najpierw musisz pokochać ją. Całym sobą.

 

Skąd u Ciebie taki charakterystyczny styl?

Żyjemy w dobie, w której nasze przedmioty przypominają nam kim jesteśmy. Ludzie utożsamiają nas z naszymi rzeczami z taką samą łatwością, z jaką utożsamiają nasze media społecznościowe jako realny i jedyny obraz naszej osobowości., nieodłączny jej element.  Idąc tym tokiem myślenia, twój smartfon w pewien sposób jest już częścią ciebie. Prawdą jest, że każdy z nas chce coś sobą wyrazić, dlatego właśnie kolorujemy sobie włosy, ścinamy je, doczepiamy, kolczykujemy się, tatuujemy, czy zakładamy ubrania takie, a nie inne. Żyje może w trochę zbytnio utopijnej myśli, że świat sklada się z symboli, którymi jesteśmy właśnie my. I trzeba nas czytać jak obrazy. Chciałam przytoczyć  tutaj cytat, którego ideeą był prowadzony jeden z performensów, który miałam okazje widzieć. Moim zdaniem przekazuje i zamyka on wszystko – nas, nasze czasy, nasze wartości, nawet wcześniej wspominaną “seksualizacje” kobiecego ciała:
“Nasze rzeczy są rdzeniem osobowości. Bez nich jesteśmy niczym więcej, jak pustymi ciałami.”

 

Wcześniej wspominałaś mi o wpływie, jaki „Lolita” wywarła na Tobie, możesz coś więcej o tym powiedzieć?

Trafiłam na tę książkę kiedy miałam 13 lat i pamiętam, że musiałam się ukrywać przed mamą, żeby ją czytać (śmiech). Dzięki niej zaczęłam zdawać sobie sprawę, że też jestem obiektem seksualnym i na pewno z czasem będzie się to jeszcze bardziej rozwijać. Zaczęłam odkrywać swoje ciało, swoją seksualność i to, że mogę być pociągająca, a takie rzeczy są normalne i ujawniają się nawet w tak młodym wieku. No, to też sprawiło, że miałam swój wyidealizowany obraz związku – młodsza dziewczyna i starszy facet, który trochę sprawuje rolę ojca, ona jest zawsze takim trochę dzieckiem, co zawsze do mnie trafiało.

 

 

Untitled

 

 

Skupmy się jeszcze na temacie samoakceptacji. Jak dbasz o dobre relacje ze swoim ciałem?

Może to zabrzmi trochę dziwnie, ale będąc szczerą – oglądam się nago przed lustrem. Jestem jeszcze w okresie dojrzewania, więc bardzo często patrzę, co się zmienia w moim ciele… po prostu oglądam się, lubię patrzeć na siebie nago  i przez to bardziej poznawać siebie. Stawać się coraz bardziej świadomą.

 

A masz może jakieś urodowe rytuały?

Bardzo lubię smarować się pachnący oliwkami dla dzieci, moim ulubionym zapachem jest różany. Strasznie lubię też perfumy, pięknie dobrane perfumy to dla mnie jedna z najważniejszych cech kobiecości. Kocham też robić różnego rodzaju maseczki na twarz (!) i chociaż czasami sama do końca nie wiem, czy działają, to bardzo odprężająco działa to na moją psychikę. Ogólnie jestem zwolenniczką dbania o siebie, ale nie przesadnego. Poza tym, dbanie o siebie to moim zdaniem coś więcej, niż tylko robienie sobie paznokci, czy kremowanie się. Składa się na to wiele pozaurodowych rzeczy jak chociażby dbanie o dobre samopoczucie, czy chodzenie do lekarza.

 

Kiedy czujesz się najpiękniejsza?

To jest ciężkie pytanie, bo dużo rzeczy sprawia, że czuję się piękna – czasami na przykład po przebudzeniu mam idealnie ułożone włosy i wtedy czuję, że to jest mój dzień (śmiech), innym razem ktoś powie mi coś miłego, bo wiesz, jeżeli przez ludzi możemy poczuć się brzydkie, to działa to też w drugą stronę i możemy przez nich poczuć się piękne. Te czynniki są tak różne, że ciężko jest mi je konkretnie wskazać, ale potrafię powiedzieć, co sprawia, że czuję się pewnie. Pewna siebie czuje się, gdy mam przy sobie swoją ulubioną pomadkę, na wypadek niezapowiedzianej randki, szczotka do włosów na dnie torebki, moje perfumy, czy przypudrowany nosek.

 

Dlaczego nie chciałabyś zamienić swojego ciała na inne?

Uważam, że moje ciało idealnie oddaje moją osobowość. Może to śmiesznie zabrzmi, ale czuję się wiecznym dzieckiem i jestem trochę infantylna, a to, że jestem niska i drobna, a posturą przypominam trochę dwunastoletnią dziewczynkę, doskonale obrazuje te cechy. Jestem najlepszym wydaniem siebie, jakim mogłabym być – tu i teraz – nie będzie innego.

 

 

x

 

wywiad by Zuza @kobietybezdiety

 

 

Reklamy