Marta o dojrzewaniu i seksualności

Cześć! Oto pierwszy post z nowego cyklu „fajne dziewczyny”, w ramach którego dziewczyny, które podejrzałam gdzieś w internecie, będą opowiadać o tym, co robią… a robią niesamowite rzeczy!!! Mam nadzieję, że będzie to duża dawka inspiracji i girl poweru!

Na pierwszy ogień idzie Marta, którą przez przypadek znalazłam na instagramie i od razu zakochałam się w sposobie, w który ukazuje ona kobiecość. Miłego czytania!


 

Zawsze  byłam tą małą, nieśmiałą dziewczynką. Nie miałam wielu znajomych, rzadko wychodziłam z domu i większość czasu spędzałam w swoim towarzystwie. Byłam szczupła, ale nie lubiłam swojego ciała, nie czułam się atrakcyjna. Chciałam być jak te ładne, pewne siebie dziewczyny, które zdają się być idealne. Wydawało mi się, że mają łatwiej.
Okres dojrzewania rozpoczął się u mnie znacznie później, niż u moich koleżanek. I może z tym wiąże się fakt, że zaczęłam zwracać uwagę na chłopców dopiero w liceum. Albo to dlatego, że na początku liceum całowałam się po raz pierwszy. Nie wiem. W każdym razie mój pierwszy pocałunek nie podobał mi się ani trochę.
W pierwszej klasie liceum nosiłam trampki, podarte swetry i nie myłam włosów. W drugiej zaczęłam nosić spódniczki i całować się z chłopakami na imprezach. Miałam raczej niezbyt dobrą opinię w szkole, ale przestałam się tym przejmować. Podobało mi się to, co robiłam, więc dlaczego miałabym przestać?

newww

 

Wtedy też poznałam mojego pierwszego pod każdym względem chłopaka. Byliśmy razem dosyć długo i przez ten czas dużo nauczyłam się o sobie. Na poznawanie mojej seksualności na pewno miały też wpływ filmy takie jak “Marzyciele” czy “Przekleństwa Niewinności” i … tumblr. Właśnie stamtąd uczyłam się o feminizmie, o tym jak ważna jest samoakceptacja. Czytałam posty typu „The presence of another woman’s beauty is not the absence of your own”, “Don’t compromise yourself, you are all you’ve got” i oglądałam “odważne” zdjęcia dziewczyn. Nauczyłam się, że nie powinnam wstydzić się własnego ciała, nawet jeśli nie jest ono idealne, że nie warto przejmować się opinią innych, bo zwykle wynika ona z negatywnych uczuć albo stereotypów oraz co naprawdę oznacza szacunek do siebie (nie ma on nic wspólnego z publikowanie nagich zdjęć). Chciałam robić to, na co mam ochotę i dotarło do mnie, że mogę zrobić wszystko. Po prostu przestałam się przejmować tym, co myślą o mnie inni i zaczęłam robić swoje: „Other people will call me a rebel, but I just feel like I’m living my life and doing what I want to do. Sometimes people call that rebellion, especially when you’re a woman” (Joan Jett).

 

neeew

Kiedy rysuję, największą uwagę poświęcam aktom, kobiecemu ciału i seksualności. Zaczęłam o tego, że robiłam sobie zdjęcia i przenosiłam je na papier. Później, gdy miałam już większą wprawę, zaczęłam rysować z pamięci. Zauważyłam, że gdy rysuję siebie, bardziej podoba mi się moje ciało. Część prac publikuję na swoim instagramie (@coccobut), gdzie spotykają się one z pozytywną reakcją. Oczywiście, zdarzają się wyjątki. Pod jednym z rysunków siedzącej kobiety pojawił się komentarz „fat”. Zaskoczyło mnie to. Sylwetka nie była chuda, nie było płaskiego brzucha, ale czy tak nie wygląda ciało przeciętnej kobiety? To przykre, że niektórzy ludzie naprawdę wierzą w ideał piękna. Coś takiego nie istnieje, nikt nie jest idealny. Na moich rysunkach chcę pokazywać ciała naturalne, czasami nieatrakcyjne…po prostu prawdziwe.

neeewwMarta (coccobut)

 


Może sama robisz fajne rzeczy i chciałabyś się nimi podzielić na kobietach? Pisz śmiało do mnie na zuza.klatt@gmail.com, z wielką przyjemnością posłucham o cudach, które wyczyniasz!

Reklamy