OLA

„Nie marzę o wystających kościach, czy przerwie między udami. Marzę o pójściu do miasta i zjedzeniu kebaba, albo dwóch, a po powrocie do domu zamówieniu pizzy z podwójnym serem!”

 

To był jeden z fajniejszych wywiadów, które do tej pory miałam okazję zrobić chociażby ze względu na to, że w ramach niego zobaczyłam całe stadko małych mopsików! (to dla mnie tak ekscytujące, bo strasznie chciałabym mieć mopsa, ale póki co nici z tego, gdyż moja mama na to nie pozwala ze względu na jej przekonanie, że właściciel upodabnia się do swojego psa…). Ale poważnie, sama chciałabym usłyszeć takie słowa kilka lat temu. Szkoda, że nie można cofnąć czasu…

 

d2

„Miałam ogromny problem z nieśmiałością, który udało mi się rozwiązać nie przez zmianę wyglądu, a sposobu myślenia i postrzegania siebie.”

 

W gimnazjum byłam bardzo nieśmiała, bałam się odezwać do kogokolwiek, miałam też problemy z wagą i trądzikiem, co ani trochę nie pomagało mi otworzyć się, wręcz przeciwnie, spotykało mnie z tych powodów wiele przykrości. Siedziałam w kącie i uciekałam, kiedy ludzie chcieli ze mną porozmawiać. Właściwie z perspektywy czasu nie wiem, dlaczego tak było – nie odstawałam przecież od innych ani wyglądem, ani niczym innym. Problem był tylko i wyłącznie w mojej głowie i właśnie od uświadomienia sobie tego faktu zaczęły się zmiany. Był koniec gimnazjum, a ja czułam się gotowa, żeby stać się nową osobą. Zorientowałam się, że niczego mi nie brakuje, nie jestem w żaden sposób gorsza od moich koleżanek, które nosiły już dekolty i makijaże, podczas gdy ja byłam wystraszonym dzieckiem w szarym worku. Przyczyna nie leżała w moim wyglądzie, a nastawieniu. Musiałam się przełamać i otworzyć na ludzi, co postanowiłam osiągnąć metodą małych kroczków – codziennie stawiałam sobie wyzwania takie, jak podejście i zagadanie do nieznanej osoby. Bardzo pomocny okazał się też miesiąc spędzony w niemieckim liceum, w którym nikt mnie wcześniej nie znał i nie miał żadnej opinii na mój temat, co bardzo ułatwiło mi w ćwiczenie otwartości.Teraz, po trzech latach od tych wydarzeń, uważam się za osobę bardzo pewną siebie i jestem z tego dumna. Podczas imprez potrafię podchodzić do różnych ludzi i ciągle tylko gadać, o czym wcześniej nawet nie marzyłam! (śmiech)

 

d11

„Kluczem do fajnego życia wcale nie jest idealny wygląd, a pewność siebie i otwartość.”

 

Z procesu przełamywania się wyniosłam jedną ważną lekcję – wszystkie problemy z samooceną nie wynikają ani z wyglądu, ani wagi, a jedynie z nastawienia. Wiele dziewczyn myśli, że to wygląd jest kluczem do tego, by spotkać wartościowych ludzi, mieć fajnego chłopaka i udane życie. Rzeczywistość jest jednak całkowicie inna. Znam mnóstwo lasek, które w żaden sposób nie wpasowują się w instagramowy, czy okładkowy ideał wyglądu, ale dzięki temu, że są pewne siebie i mają coś do powiedzenia, prowadzą życie godne pozazdroszczenia. I odwrotnie – często dziewczyny, które przykuwają ogromną wagę do wyglądu i dążą do perfekcji są jednocześnie bardzo nieszczęśliwe i samotne.

 

d7

„Ludzie nie zwracają wcale aż tak wielkiej uwagi na wygląd, w znajomości przecież nie to się liczy!”

 

Sama czasami łapię się na tym, że dostrzegam w sobie coś, co mi się nie podoba, ale wtedy od razu myślę, że, kurcze, mój wygląd wcale nie ma aż tak wielkiego znaczenia, ludzie nie będą w ogóle zwracać na niego uwagi, jeżeli pokażę się im z ciekawej strony i będę otwarta. Takie myślenie sprawiło, że mimo iż kiedyś strasznie wstydziłam się mojego trądziku, teraz nie mam żadnego problemu z pokazywaniem się bez makijażu. Mam kilka pryszczy na twarzy i co z tego? Jestem fajną osobą, daję radę, dużo przeszłam, ale wciąż idę do przodu – i to tak naprawdę się liczy!

 

DSC_0045

„Znam swoją wartość i wiem, że nie muszę niczego w sobie zmieniać.”

 

Nigdy nie byłam na żadnej diecie i myślę, że wynika to w dużej części z faktu, że nie lubię być w żaden sposób ograniczana i nie znoszę, kiedy coś mi się narzuca. Nigdy nie wytrzymałabym odchudzania, nie potrafiłabym podporządkować się sztywnym regułom odnośnie tego, co mogę, a czego nie mogę jeść. Jestem osobą, która zna swoją wartość i wie, że nie musi niczego w sobie zmieniać. I tak jeżeli mam ochotę na kebaba, idę i go kupuję, kiedy mam ochotę na pizze w środku nocy, dzwonię po nią. Nie wyobrażam sobie nie robić tego, co sprawia mi przyjemność w obawie przed tym, że przytyję, czy nie dostanę lajków na instagramie. Jest mi też bardzo przykro, kiedy spotykam dziewczyny, które myślą, że wraz z zrzuceniem kilku kilogramów ich życie w magiczny sposób odmieni się. Nic takiego się nie stanie, wręcz przeciwnie, czeka je wielkie rozczarowanie, które najprawdopodobniej sprawi, że będę próbowały zmienić się jeszcze bardziej, co może mieć fatalne skutki dla zdrowia i psychiki. Problemu trzeba od razu szukać w głowie. Jeżeli czujemy, że sami sobie z tym nie poradzimy, warto udać się po pomoc do psychologa, bo to żaden wstyd, a rozsądne zachowanie. Ja sama mam zamiar studiować psychologię, by móc łamać stereotypy z tym związane i pomagać osobom podobnym do mnie sprzed lat.

 

DSC_0122

„Czuję się fajną osobą i jeżeli ktoś nie chce się ze mną zadawać ze względu na to, jak aktualnie wyglądam, to jego strata!”

 

Mój styl jest wyrazisty i nie mam z tym absolutnie żadnego problemu. Droga, którą przeszłam wyrobiła we mnie pewność siebie i, mimo że słyszałam wiele komentarzy na temat mojego wyglądu, stylu bycia, czy nawet akcentu (śmiech), nie myślałam nigdy o tym, żeby się zmienić, dostosować. Nie mam ochoty zastanawiać się nad tym, czy coś we mnie może komuś się nie spodobać, bo sama jestem z siebie zadowolona i nic innego nie ma dla mnie znaczenia. Wchodząc między ludzi, nie przejmuję się zbytnio tym, jak wyglądam niezależnie od tego, czy jestem akurat w piżamie, z potarganymi włosami i widocznym trądzikiem, czy w perfekcyjnym makijażu i super ciuchach. Czuję się fajną osobą i jeżeli ktoś nie chce się ze mną zadawać ze względu na to, jak aktualnie wyglądam, to jego strata!

 

d4

„Uwielbiam Vivienne Westwood i szanuję ją za jej niepokorność i niezależność.”

Moją girl crush jest Vivienne Westwood. Od samych początków swojej kariery była straszną buntowniczką, nie dopasowywała się do żadnych standardów… Na pewno nie była też klasyczną pięknością, ale miała własny styl, wyrazisty charakter, niesamowity pomysł… no po prostu rządziła! Dzisiaj, pomimo że już jest już starszą kobietą, potrafi zrobić sobie irokeza i wyjść w jakichś mega kontrowersyjnych ciuchach na scenę na koniec pokazu. Widać, że czuje się cudownie, wymiata i nie przejmuje się opinią innych, która w wielu przypadkach jest niepochlebna. Lubię ją tak bardzo, bo nigdy się niczemu nie podporządkowywała, nie dała nikomu sobie nic narzucić. Szanuję ją za jej niepokorność i niezależność, a także wkład w przemysł modowy, bo jej pokazy i kolekcje znacznie odbiegają standardów lansowanych przez inne znane domy mody.

 

DSC_00671

„Nie oszukujmy się – nikt nie chce przyjaźnić się z osobą, która nie ma na nic siły i której nie można swobodnie zabrać na pizzę, czy lody.”

 

Ta cała fitpropaganda, która nas zalewa wkurza mnie dlatego, że przez nią zaczynamy myśleć, że wszystkie nasze życiowe potknięcia, których przecież w młodości jest mnóstwo, są wynikiem złego wyglądu, co absolutnie nie jest prawdą. Próbując upodobnić się do wyphotoshopowanych tworów z instagrama, czy okładek magazynów, ściągamy na siebie kłopoty i rozczarowanie. Poza tym, jeżeli chcemy zyskać świetnych przyjaciół, powinnyśmy pracować nad pozytywnym myśleniem, starać się pokazać się z jak najciekawszej strony, a nie chorobliwie odchudzać się, bo, nie oszukujmy się, nikt nie chce przyjaźnić się z osobą, która nie ma na nic siły i której nie można swobodnie zabrać na pizzę, czy lody.

 

d5

„Zamęczanie się dietami jest beznadziejne, szczególnie w naszym wieku, bo przecież bycie nastolatkiem samo w sobie jest wystarczająco trudne!”

 

Możliwość poznawania nowych smaków jest jedną z tych przyjemności, których nie warto sobie odmawiać. Sama mam okazję się o tym przekonać, bo obecnie z uwagi na moją chorobę od miesiąca jestem na bardzo restrykcyjnej diecie, której wprawdzie nie przestrzegam w stu procentach, bo jak mówiłam, nie jestem zdyscyplinowaną osobą, ale i tak zdołałam docenić, jak wielką radość daje jedzenie wszystkiego, na co tylko ma się ochotę. Zamęczanie się dietami jest beznadziejne, szczególnie w naszym wieku, bo przecież bycie nastolatkiem samo w sobie jest wystarczająco trudne! (śmiech)

 

d6

„Życie nas naznacza i to jest w jakiś sposób piękne, nie powinniśmy starać się ukrywać tego, co świadczy o naszych przejściach.”

Nie zamieniłabym swojego ciała na inne, bo moje ciało, mimo że, nie jest ani trochę idealne, w stu procentach oddaje mój charakter i idealnie do mnie pasuje. Jestem wyrazistą osobą i moje ciało też jest wyraziste. Mam na brzuchu dużą bliznę po operacji, ale nie wstydzę się jej pokazywać, bo jest to fragment mojej historii, dlaczego miałabym się tego wstydzić? Życie nas naznacza i to jest w jakiś sposób piękne, nie powinniśmy starać się ukrywać tego, co świadczy o naszych przejściach.

 

Reklamy